Rząd pod sąd! – wołali wczoraj rolnicy w Warszawie

Wczoraj chłopi najechali na stolicę. Swoje niezadowolenie manifestowali przed Pałacem Prezydenta, Narodowym Bankiem Polskim i Kancelarią Premiera. Na zakończenie spalili kukłę Leszka Millera.

Chłopi przybyli z całej Polski, aby wziąć udział w proteście zorganizowanym przez "Samoobronę" i "Solidarność" RI. Z naszego regionu pojechały 24 autobusy. – Rolnikom towarzyszyli posłowie Lech Kuropatwiński i Leszek Sułek oraz działacze powiatowi – powiedział Piotr Ostrowski, szef Kujawsko-Pomorskiej "Samoobrony".

Nawiążmy dialog

Przed rozpoczęciem manifestacji do rolników w "Sygnałach Dnia" zwrócił się minister rolnictwa i rozwoju wsi, Adam Tański: – Mam nadzieję, że dzisiejsza demonstracja będzie kulminacją protestów. Potem nawiążemy dialog, który można prowadzić w atmosferze spokoju.

Chłopom, którzy domagają się poniesienia cen interwencyjnych produktów rolnych odpowiedział: – Wyjściem nie jest podwyżka cen skupu, ale obniżanie kosztów produkcji. Za najpilniejszą sprawę dla resortu rolnictwa uznał opracowanie nowej ustawy o biopaliwach. – Jeśli Sejm nie odrzuci weta, to jesteśmy w stanie przygotować nowelizację w ciągu kilku tygodni, uwzględniając wszystkie błędy prawne i ekonomiczne – Tański podkreślił, że wykorzystanie żyta i rzepaku do produkcji biopaliw to kilkadziesiąt tysięcy nowych miejsc pracy.

Ale bez ciebie!

Protest rozpoczął się o godz. 11.00 na Placu Piłsudskiego. 2,5 tysiąca rolników ruszyło w kierunku Pałacu Prezydenckiego (mimo wcześniejszych zapowiedzi, że zaczną od pikiety Kancelarii Premiera). W rękach trzymali biało-czerwone flagi i transparenty: "Kto rolników oszukuje, ten na dyby zasługuje", "Rząd pod sąd". Nieśli też szubienicę, na której zawiesili dwie martwe kury, a pod nimi umieścili napis: "Dziś ludowcy, jutro rządowcy".

Manifestanci wygwizdali szefa Kółek Rolniczych, Władysława Serafina, który dołączył do nich na zaproszenie Andrzeja Leppera i Romana Wierzbickiego, przewodniczącego NSZZ "Solidarność" RI. – Chłopi razem!- zachęcał do walki prezes Serafin. – Ale bez ciebie! – odpowiedzieli.

Przed siedzibą prezydenta RP rolnicy na moment zawiesili broń i skandowali wspólnie przeciwko głowie państwa. – Tu jest całe zło – główny punkt dowodzenia antypolskiego i antyludzkiego – wykrzykiwał Andrzej Lepper, wskazując na Pałac Prezydencki. – Ten pan musi stąd odejść. Nie zasługuje na to, byśmy go utrzymywali…

Lepper nostalgiczny

Potem chłopi wyruszyli przed siedzibę Narodowego Banku Polskiego. Przez kilka minut obwiniali prezesa NBP Leszka Balcerowicza o doprowadzenie do tragicznej sytuacji w Polsce. W drodze do Kancelarii Premiera zatrzymali się na moment przy rondzie de Gaulle'a.

Przewodniczący Lepper, patrząc w kierunku dawnej siedziby KC PZPR, pochwalił z tęsknotą w głosie dawne czasy: – Kto odbudował Warszawę po wojnie? A nie dostaliśmy na to ani dolara, ani rubla… – wzdychał.

W tym samym czasie część chłopów blokowała trasy wjazdowe do stolicy. Rolnicy z woj. kujawsko-pomorskiego z kolegami z Warmińsko-Mazurskiego i Pomorskiego zatarasowali trasę Warszawa-Toruń. Ok. 400 osób stawało na drodze co pół godziny. – W Warszawie połączymy się z resztą rolników – zapowiadał Marek Duszyński, szef "Samoobrony" z Łasina.

Premier w dybach

Po godz. 13.00 protestujący dotarli przed Kancelarię Premiera, gdzie odbywało się posiedzenie Rady Ministrów. Do zebranych po raz kolejny przemówił Lepper: – Gdyby ten rząd miał czyste uszy, to by usłyszał o co nam chodzi. Ludzie nie chcą cudów, ludzie chcą pracy i godnego życia. Rolnicy wtórowali przewodniczącemu "Samoobrony" krzycząc: – Złodzieje!.

Chłopi spalili kukłę premiera uwięzioną w dybach, nad którymi widniał napis: "Kto rolników oszukuje, ten na dyby zasługuje". Manifestacja zakończyła się po godz. 14.00 odśpiewaniem hymnu.

Rolnik ma czas

Protestujący blokowali główne trakty stolicy przepraszając warszawiaków za utrudnienia. Jednocześnie starali się maszerować jak najwolniej. – Mamy czas, nigdzie się nam nie spieszy – mówili.

Rolnicy protestowali nie tylko w stolicy. W naszym regionie były trzy blokady w Kruszwicy (nr 62), Wąbrzeźnie (nr 11) i Dąbrowie (nr 254 i 765). W Białymstoku ok. 50 chłopów pikietowało Podlaski Urząd Wojewódzki. "Wstyd, że tak wielka Europa boi się białostockiego chłopa" – napisali manifestanci na transparencie. Rolnicy zatarasowali drogi w Lubelskiem, Świętokrzyskiem i Wielkopolskiem.

Źródło: Gazeta Pomorska