Rząd policzył ile ostatecznie dostaną polscy rolnicy

Po 200, 420 albo 480 zł średnio do hektara będą dostawali rolnicy przez pierwsze trzy lata po akcesji. Różnica w dopłatach to wynik przyjętego ostatecznie przez rząd systemu ich liczenia zwanego teraz „uproszczono-mieszanym”. W sumie na wieś może popłynąć 19 mld zł

Wcześniej, kiedy rząd zdecydował się na system uproszczony, każdy rolnik miał otrzymywać po ok. 440 zł na hektar przez pierwsze trzy lata. Nowe wyliczenia dopłat przedstawił wczoraj wicepremier i minister rolnictwa Jarosław Kalinowski zastrzegając jednocześnie, że sumy mogą się jeszcze nieznacznie zmienić.

Każdy rolnik, który ma gospodarstwo ponad hektarowe otrzyma w pierwszym roku po akcesji na pewno 161 zł na hektar (to jest 41 euro jakie przypada w ramach 25 proc. dopłat z budżetu Unii), w 2005 199 zł, a następnym roku 238 zł. Oczywiście pod warunkiem, że złoży wniosek w odpowiednim terminie (jeszcze nie jest ustalony, ale prawdopodobnie do czerwca 2004 r., a potem zawsze do 15 maja każdego następnego roku) i utrzymuje ziemię w odpowiedniej kulturze (czyli nie jest to ugór porośnięty chwastami).

Ale rolnikowi należą się jeszcze dodatkowe pieniądze z dopłat, tyle że zgodnie z przyjętym systemem uproszczono-mieszanym będą one zależały one od rodzaju produkcji jaką prowadzi w gospodarstwie. To Unia zastrzegała, by ta pozostała część dopłat czyli 15 proc. przesunięte z funduszy przeznaczonych na rozwój obszarów wiejskich (tzw. drugi filar) i 15 proc. z naszego budżetu krajowego mogli otrzymać rolnicy tylko do tej produkcji, która jest w Unii dotowana. Teoretycznie tak teraz będzie, ale nie do końca. Nie dostaną więc ani grosza więcej producenci ziemniaków, buraków, owoców i warzyw. Ale być może skorzystają producenci roślin paszowych jak koniczyna, lucerna czy buraki pastewne (to jeszcze musimy uzgodnić z Komisją Europejską). Otrzymają dopłaty np. hodowcy koni, chociaż Unia wcale ich nie wspiera, a mogą nic nie dostać hodowcy bydła mięsnego.

Rolnicy zostaną podzieleni na grupę „roślinną” i „zwierzęcą”. Grupa „roślinnych” czyli producenci zbóż, kukurydzy, roślin oleistych, strączkowych ( np. soczewicy), wysokobiałkowych ( np. grochu ), lnu, konopi, tytoniu, chmielu i ziemniaków uprawianych na skrobię otrzymają w 2004 dodatkowe 89 zł do hektara, w następnym 80 zł, a w 2006 po 65 zł, które pochodzą z filaru drugiego (zgodnie z umową te sumy maleją z 15 do 9 proc. w ciągu trzech lat). A ponadto z krajowego budżetu po 192 zł w 2004 r., 204 zł w 2005 r.i 220 zł na ha w 2006 roku. Średnio więc rolnik „roślinny” w ciągu pierwszych trzech lat będzie dostawał w sumie po 483 zł na hektar. Rolnik specjalizujący się w produkcji zwierzęcej też dostanie dodatkowe dopłaty, ale będą one liczone na hektary posiadanych przez niego łąk i pastwisk. Nie będzie więc rozliczany z posiadanych sztuk zwierząt, jak w Unii i może się okazać, że dostanie dopłaty „zwierzęce”, chociaż nie będzie miał ani jednej sztuki bydła, którego produkcję Unia tak wspiera.

Rolnicy „zwierzęcy” dostaną nieco mniej niż „roślinni”. I tak, w pierwszym roku będzie to 342 zł (161 zł dopłat podstawowych, plus 65 zł z drugiego filaru i 116 zł z budżetu krajowego), w 2005 roku rolnik otrzyma 424 zł na ha, a w 2006 – 513 zł. Jeśli jednak istotnie Unia zgodzi się by do łąk i pastwisk będzie można zaliczyć też hektary obsiane paszami dla zwierząt (jak lucerna czy koniczyna) to ta suma na hektar się zmniejszy, bo przybędzie hektarów do liczenia dopłat. I tak odpowiednio rolnicy „zwierzęcy” otrzymają mniej o 50 zł na hektar w 2005 r, o 62 zł w drugim i o 75 zł na ha w trzecim roku po akcesji. W sumie na wieś w ciągu pierwszych trzech lat może popłynąć ponad 19 mld zł.

Wszyscy rolnicy niezależnie od rodzaju prowadzonej produkcji będą składać taki sam wniosek, który jak zapewnił wczoraj szef ARiMR Aleksander Bentkowski ma być bardzo prosty i nieskomplikowany oraz ograniczać się do jeden strony. Jeśli okaże się, że rolnicy złożą więcej wniosków niż przewiduje dziś resort rolnictwa i wypłaty będą większe, to w przyszłym roku stawki na hektar zostaną odpowiednio zmniejszone.

Według wstępnych wyliczeń resortu rolnictwa na dopłaty z budżetu krajowego w ciągu pierwszych trzech lat rocznie trzeba przeznaczyć między 1,5, a 2 mld zł. Jednak zdaniem przedstawicieli ministerstwa budżet nie powinien mieć problemów z wysupłaniem tej sumy, bowiem bardzo zaoszczędzi na rolnictwie po naszej akcesji. Teraz na skup interwencyjny, dopłaty do eksportu, do paliwa rolniczego, na zalesianie i wcześniejsze emerytury wydajemy podobną sumę, a po 2004 roku te wydatki weźmie na siebie Bruksela.

Czy rolnicy mają gwarancję, że istotnie rząd dorzuci im do dopłat przyznanych przez Unię pieniądze krajowe? – Najlepszym gwarantem jest tu sam premier który publicznie zapewniał, że te pieniądze rolnicy otrzymają – zapewniał Kalinowski. – Ja nie zamierzam poprawiać premiera, który jest najbardziej wiarygodną i kompetentną osobą by w imieniu rządu składać takie zapewnienia – dodał.

Źródło: Gazeta Wyborcza