Kraje Unii Europejskiej nie zgodziły się na naszą propozycję podziału pieniędzy na dopłaty bezpośrednie dla rolników

Niektórzy politycy PSL zapowiadają, że jeśli rząd zaakceptuje wariant proponowany przez Brukselę, ich partia może opuścić koalicję.

Ambasadorowie krajów członkowskich przy Unii Europejskiej przyjęli wczoraj dwa polskie postulaty. Chodzi o przyznanie rocznie przez pierwszych 5 lat członkostwa 1250 euro rolnikom, którzy zaczną produkować na rynek. "15" zgodziła się także na czasowe stosowanie 3-procentowej, obniżonej stawki VAT na sprzedaż artykułów rolnych. Ambasador Danii – którego kraj przewodził Unii podczas szczytu w Kopenhadze – potwierdził, że obie sprawy zostały uzgodnione, a nie znalazły się w projekcie traktatu akcesyjnego.

Unia nie zgodziła się jednak na inne żądania Polski. Najważniejsze dotyczy systemu podziału dopłat bezpośrednich. Zdaniem Brukseli środki, dzięki którym można wypłacić nie 25, ale 55 proc. dopłat w 2004 roku, mogą być przyznane wyłącznie rolnikom sprzedającym żywność objętą dopłatami w UE. Tę dodatkową pomoc otrzymają zatem ci, którzy uprawiają zboża czy rośliny oleiste albo hodują bydło i owce, jednak nie producenci ziemniaków czy wieprzowiny. To tzw. system mieszany, łączący w sobie dwa sposoby naliczania dopłat – standardowy (od wielkości plonów) i uproszczony (od obszaru upraw). Zdaniem UE o takim podejściu Polska wiedziała przynajmniej od września. – Dalej uważamy, że cała kwota dopłat bezpośrednich powinna być wypłacana rolnikom w systemie uproszczonym – zapewniała wczoraj po porannym spotkaniu z premierem minister ds. europejskich Danuta Hübner.

Ostateczny wybór rządu może wywołać napięcia w koalicji. Wypłata dopłat w systemie uproszczonym gwarantuje, że pieniądze zostaną podzielone między wszystkich rolników, bez względu na to, jakie mają plony. To rozwiązanie bliskie PSL.

Już wczoraj wzburzenie ludowców wywołało oświadczenie minister Hübner: – Jest coraz więcej ekspertyz pokazujących zalety systemu mieszanego, który jest właściwie wymarzony dla polskiego rolnictwa.

Podobnie jak pani minister sądzą także politycy SLD. – System mieszany byłby dobry, bo w części wspierałby wszystkich rolników, a w części tych najlepszych, produkujących na rynek – uważa wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Europejskiej Jerzy Czepułkowski (SLD).

Wiceprezes PSL Eugeniusz Kłopotek oświadczył jednak, że gdyby rząd zgodził się na mieszany system dopłat, "dalsze istnienie koalicji może stanąć pod znakiem zapytania".

Decyzję rząd będzie musiał podjąć w najbliższych dniach, być może już dziś. Premier Leszek Miller prowadzi cały czas rozmowy telefoniczne z przywódcami krajow "15", by przekonać ich do ustępstw.

Premier Leszek Miller, który wystąpił w czwartek wieczorem w I programie TVP, stwierdził, że z punktu widzenia strukturalnych zmian na polskiej wsi korzystniejszy okaże się za 5 – 10 lat niewątpliwie system mieszany, a więc taki, gdzie premiuje się tych, którzy osiągają dobre wyniki produkcyjne. Natomiast na dziś – dodał premier – lepszy jest system uproszczony, bo jest prostszy w stosowaniu, a także dlatego, że dopłaty dostaje każdy rolnik. Podkreślił też, że do szczytu w Kopenhadze systemu mieszanego "nie było i nie był przewidywany".
Po spotkaniu w Radzie UE nasz główny negocjator Jan Truszczyński przyznał, że nie ma w tej chwili ze strony UE gotowości do spełnienia polskiego postulatu wypłaty całości dopłat bezpośrednich według systemu uproszczonego, czyli z uwzględnieniem jedynie powierzchni upraw. Przyznał też, że prawdopodobnie nie uda się do 31 grudnia zakończyć prac na traktatem, jak zakładali to przywódcy "15" w Kopenhadze.

Rada UE nie zajęła wczoraj stanowiska w spawie polskiej deklaracji o wyłącznej kompetencji polskich władz w spawach mających znaczenie moralne i dotyczących ochrony życia. Prawnicy wspólnoty nadal badają, czy formuła ta nie jest sprzeczna z prawem europejskim, w tym z zakazem dyskryminacji z punktu widzenia orientacji seksualnej.

Źródło: Rzeczpospolita