Czy Unia chce dać mniej pieniędzy rolnikom?

Do końca stycznia Polska ma uzgodnić treść traktatu akcesyjnego z Unią Europejską, a nieoczekiwanie znowu pojawiły się trudności w sprawach wsi. Eksperci z Komisji Europejskiej zaproponowali nam zastosowanie mieszanego systemu dopłat bezpośrednich dla naszych rolników uprawiających chmiel, tytoń, rośliny oleiste i wysokobiałkową pszenicę. Ujawnił to Polskiej Agencji Prasowej wiceminister rolnictwa Czesław Siekierski.

 – Nie wiemy, co to oznacza, czy jest to luźna propozycja, czy coś poważnego – przyznaje Dariusz Mamiński z biura rzecznika prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Strona unijna proponuje, abyśmy stosowali system mieszany – twierdzi minister Czesław Siekierski. Gdyby ta propozycja została przyjęta, to producenci chmielu, tytoniu, roślin oleistych i wysokobiałkowej pszenicy dostawaliby część pieniędzy jako dopłaty do hektara (według systemu uproszczonego), a część – do produkcji (według systemu standardowego).

Wiceminister dodał, że strona unijna przesłała nowy pomysł tydzień temu i to "z niższego szczebla decyzyjnego". – To może być tylko próba zbadania naszej reakcji na taką propozycję – zastrzegł.

W systemie mieszanym wszyscy rolnicy otrzymaliby dopłaty bezpośrednie do hektara użytków rolnych ze środków unijnych w wysokości 25 proc. w 2004, 30 proc. w 2005 i 35 proc. należnych kwot w 2006 r. Dodatkowe pieniądze, które miały podnieść procent dopłat dla wszystkich właścicieli ziemi rolnej, przesunięte z filaru na rozwój wsi oraz z budżetu krajowego, byłyby wypłacane wyłącznie producentom chmielu, tytoniu, pszenicy wysokobiałkowej i roślin oleistych (według "GW" objęły by one także hodowców krów-mamek, bydła mięsnego i ziemniaków na skrobię).

Plantatorzy tych roślin i niektórzy hodowcy otrzymaliby co prawda więcej niż w systemie uproszczonym, ale mniej niż gdyby obowiązywał system standardowy.

Siekierski uważa, że przyjęcie unijnej propozycji spowodowałoby "znaczne komplikacje", jednak z drugiej strony "poprawiłoby warunki ekonomiczne gospodarstw towarowych, którym przyjdzie sprostać wyzwaniom konkurencji na europejskim rynku".

Nic nie jest przesądzone

 – Boimy się, że przy systemie mieszanym Unia może nam postawić warunek odłogowania części gruntów ornych. Wtedy znów ileś się straci, bo w systemie uproszczonym nie ma odłogowania – ubolewał wiceminister. Natomiast komplikacje miałyby polegać na szybkim wprowadzeniu pełnego systemu IACS (Zintegrowanego Systemu Zarządzania i Kontroli), który wymaga szczegółowych informacji o wielkości zasiewów i produkcji zwierzęcej.

Siekierski dodał, że – w ocenie strony polskiej – komplikacje wynikają również "z braku jasności co do kierunków ewolucji Wspólnej Polityki Rolnej". Tłumaczył, że Unia zakładała szybsze odchodzenie od zasad obecnie stosowanej polityki i przechodzenie na system uproszczony: – Stąd też pewne osłabienie presji w naszym kierunku i zachęcanie nas do tego, abyśmy wprowadzali dwojaki system. Nie można przesądzić, jak Polska zareaguje na propozycję wprowadzenia mieszanego systemu dopłat bezpośrednich, ponieważ obie strony prowadzą analizy i toczą się w tej sprawie rozmowy.

Źródło: Gazeta Pomorska