ARiMR rozwija się najszybciej

W latach 1994 – 2002 – tylko poprzez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa – na rozwój polskiego rolnictwa i polskiej wsi wydano z budżetu państwa około 9,5 mld zł. Tyle wyniosły dopłaty do preferencyjnych kredytów inwestycyjnych i obrotowych oraz wydatki na rozwój infrastruktury wsi.

 – Jakie były skutki tego dofinansowania, to temat na odrębną konferencję – powiedział prof. dr hab. Władysław Kowalczyk podczas piątkowego seminarium w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Z 9,5 mld zł budżetowych środków większość – bo 5,2 mld zł – przeznaczono na dopłaty do kredytów inwestycyjnych, z których skorzystało w tych latach około 180 tys. gospodarstw rolnych. Więcej gospodarstw (około 350 tys.) korzysta co roku z preferencyjnych kredytów obrotowych na zakup środków produkcji, ponadto 1500 – 2000 podmiotów korzysta co roku z preferencyjnych kredytów obrotowych przeznaczonych na skup produktów rolnych.

Kredyty obrotowe umożliwiają rolnikom podtrzymanie bieżącej produkcji, podobnie jak przedsiębiorstwom przetwarzającym płody rolne pozwalają na rozpoczęcie kampanii. Po wejściu do Unii Europejskiej Polska będzie musiała zrezygnować z tej formy wspierania rolnictwa, szansa na utrzymanie dopłat, jeszcze przez 3 lata po akcesji, istnieje tylko w przypadku kredytów inwestycyjnych.

70 proc. ogółu kredytów inwestycyjnych zaciągają rolnicy młodzi (do 40 lat), gospodarstw inwestujących w rozwój jest jednak niewiele (około 6 proc.).

 – Interwencjonizm państwa w rolnictwie ma tylko ten skutek, że rodzi potrzebę podejmowania coraz to nowej interwencji – stwierdził prof. Jacek Kulawik.

Jako przykład takiego właśnie wpływu interwencjonizmu podawano łatwy w poprzednich latach dostęp do kredytów inwestycyjnych, który zaowocował nadprodukcją mięsa drobiowego i wieprzowego. Teraz państwo musi podjąć kolejną interwencję, aby zdjąć nadmiar tego mięsa z rynku.

Czy jednak bez interwencji państwa nasze rolnictwo byłoby w stanie utrzymywać nawet tak niski jak obecnie poziom produkcji? Na takie pytanie nie ma łatwej odpowiedzi.

Nie budzi natomiast rozterek dotychczasowy rozwój kadrowy ARiMR. W 1994 r., kiedy Agencja rozpoczynała swoją działalność, zatrudniała 16 osób. W 1999 roku pracowało tu około 200 osób, w końcu roku 2001 liczba zatrudnionych zwiększyła się do 650 osób, a w końcu ub.r. już do 3150 osób. Agencja, która jeszcze w 1999 r. na rozwój rolnictwa i obszarów wiejskich przeznaczała 70 proc. swoich środków, w tym roku przeznaczy ich na ten cel tylko 36 proc. Reszta skierowana zostanie na dalszy rozwój kadr (docelowo ARiMR ma zatrudniać około 5,5 tys. osób) oraz na przygotowanie się do pełnienia funkcji agencji płatniczej (po wejściu Polski do UE).

Źródło: Rzeczpospolita