Żywność może być hitem – potrzebne wsparcie dla eksportu polskich produktów

Polscy producenci żywności uważają, że ich oferta może być hitem na unijnych rynkach. Potrzeba im jednak odpowiedniej promocji. A z tym nie jest najlepiej. Zbyt małe jest wsparcie dla eksportu polskich produktów żywnościowych.

Producenci podkreślają, że kariera polskiej żywności na europejskim i światowym rynku jest na razie potencjalna. Organizacja producencka – Rada Gospodarki Żywnościowej, uważa, że sami producenci nie są w stanie przebić się ze swoją ofertą i domagają się szerokiej pomocy państwa. Ich zdaniem, aby wykorzystać szansę, trzeba:

 – opracować ekspertyzę stanu krajowego przemysłu rolno-spożywczego i określić krajowe zapotrzebowanie na żywność oraz możliwości opłacalnego eksportu,

 – ocenić stan krajowego prawa żywnościowego oraz zharmonizować je z prawem unijnym,

 – na podstawie wynegocjowanych kwot produkcyjnych oraz po przyjęciu proeksportowej strategii opracować długoterminowe programy rozwoju poszczególnych branż.

Postulaty te znalazły się w liście skierowanym 16 bm. przez Radę Gospodarki Żywnościowej do wicepremiera, ministra rolnictwa i rozwoju wsi, Jarosława Kalinowskiego.

Przejrzyste i stabilne przepisy

Jednocześnie RGŻ zwraca uwagę na potrzebę ustalenia przez rząd przejrzystych i stabilnych przepisów podatkowych oraz zasad polityki eksportowo-importowej. Domaga się stworzenia dogodnych warunków rozwoju spółdzielczości producentów rolnych i przetwórców.

Pozostałe postulaty Rady Gospodarki Żywnościowej dotyczą egzekwowania ustawowej ochrony producentów przed nieuczciwą konkurencją, stworzenia mechanizmów chroniących krajowy rynek przed niekontrolowanym importem surowców rolnych i warunków rozwoju dla placówek naukowo-badawczych oraz podjęcia działań zmierzających do ochrony tradycyjnych produktów regionalnych. W krajach UE, np. we Francji, ochrona takich produktów przynosi konkretne efekty finansowe w postaci rozwoju turystyki i agroturystyki.

Dwie drogi do wyboru

Jarosław Kalinowski uważa, że po wstąpieniu do Unii Europejskiej Polska nadal będzie miała do wyboru dwie drogi: albo mocno wejdzie na rynki Unii Europejskiej (a może na nie wejść tylko ze swoją żywnością), albo będzie na nich nic nieznaczącym marginesem.

Świadomość takiego zagrożenia nie jest, niestety, powszechna. Stanisław Zięba, sekretarz generalny Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa, narzeka, że w związku z obniżaniem stóp procentowych banki coraz mniej chętnie udzielają kredytów preferencyjnych na modernizację zakładów mięsnych i mleczarni, niedostatecznie stymuluje się eksport mięsa i zbóż.

Mieczysław Jackiewicz z Krajowej Rady Przetwórstwa Zbożowego jest zdania, że wynegocjowane przez Polskę limity produkcji zbóż są za małe, jako że zboże używane jest obecnie w świecie nie tylko do celów konsumpcyjnych (można z nich produkować także tworzywa sztuczne). Przestrzegł jednocześnie, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej 82 proc. podmiotów z branży zbożowo-młynarskiej i piekarskiej będzie miało trudności z utrzymaniem się na rynku.

Źródło: Rzeczpospolita