Ceny zbóż, notowania, aktualności

Prezydent zawetował ustawę o biopaliwach

Prezydent zawetował ustawę o biopaliwach
Wetuję ustawę o biopaliwach. Nie jestem przeciwny idei biopaliw, ale ta ustawa nie była dobra i Sejm powinien ją uchwalić na nowo - argumentował wczoraj swoją decyzję prezydent. Co teraz zrobi Sejm? Czy posłowie odrzucą weto? Niewykluczone.

Dawno Polacy w takim napięciu nie czekali na decyzję Aleksandra Kwaśniewskiego. Debata o biopaliwach należała do najgorętszych w historii. Czekali zaniepokojeni w większości kierowcy, a - z drugiej strony - zadowoleni z ustawy rolnicy uprawiający rzepak, właściciele i pracownicy gorzelni.

Zaczęło się od tego, że Sejm w zeszłym roku uchwalił, że od 1 lipca do paliw miało być dodawane co najmniej 4,5 proc. biododatków, czyli alkoholu etylowego do benzyn i tzw. estrów rzepakowych do paliwa dieslowskiego.

I rozpętała się gorąca debata. Zwolennicy ustawy twierdzili, że takie rozwiązanie da co najmniej kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy na wsi i zmniejszy zanieczyszczenie środowiska. Takie rozwiązanie poparła w Sejmie miażdżąca większość posłów - praktycznie wszyscy poza LPR i Ruchem Katolicko-Narodowym.

Przeciwnicy odpowiadali, że paliwo z tak dużym dodatkiem biokomponentów może niszczyć samochody (silniki, przewody), zwłaszcza że ustawa określała tylko (rekordowo!) wysokie minimum biokomponentów w całej masie paliwa. To zaś groziło, że w konkretnym paliwie poziom dodatków może być znacznie wyższy - zwłaszcza że kontrola sprzedawanego paliwa jest w Polsce kiepska. A poza tym ustawa nie pozostawia kierowcom wyboru - między biopaliwem a zwykłym. Eksperci zwracali uwagę, że wprowadzenie ustawy oznaczałoby konieczność importu rzepaku, zaś w przyszłości - zamiast wzmacniać rolnictwo - mogło grozić zalewem importowanego spirytusu.

O zawetowanie tej ustawy i opracowanie nowego projektu - z zapisami o stopniowym wprowadzaniu biopaliw i kontrolą jakości sprzedawanych paliw - apelowała m.in. "Gazeta".

Wczoraj prezydent - po przeanalizowaniu opinii ekspertów - zdecydował się na weto. Cała sprawa wraca do Sejmu. Posłowie mogą weto odrzucić większością trzech piątych głosów. Prezydent ma jednak nadzieję, że tak się nie stanie. - Potrzebne jest dobre prawo i zdrowy rozsądek. Moim zdaniem na razie klub SLD nie chodzi na rzepaku - żartował prezydent.

Jerzy Jaskiernia, szef SLD, największego klubu w Sejmie, nie chciał powiedzieć, jak zagłosują posłowie Sojuszu: - Interesujące, że prezydent zgłosił weto, a nie np. wysłał ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. W ten sposób oddał decyzję Sejmowi i nie wykluczył go z procesu decyzyjnego, choć mógł to zrobić - stwierdził tylko Jaskiernia.

A inne kluby? Też nie wiadomo. Jeśli posłowie - mimo ogromnej debaty - nie zmienili zdania, to odrzucenie weta jest prawdopodobne.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Powrót do aktualności