Wnioski o pomoc finansową z programu SAPARD

Z danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wynika, że na polską wieś trafi około 300 mln euro. W ARiMR, która zajmuje się zbieraniem projektów inwestycyjnych oraz ich rozliczaniem, zarejestrowano 2456 wniosków o dofinansowanie w ramach programu SAPARD. Dariusz Panasiuk z ARiMR twierdzi, że gwarantuje to wykorzystanie co najmniej 85 proc. przyznanych Polsce na rok 2000 i 2001 środków.

Do tej pory rząd polski podpisał z Komisją Europejską dwie roczne umowy finansowe: dotycząca roku 2000 – na 171,5 mln euro oraz roku 2001 – na 175 mln euro. Komisja Europejska deklaruje, że nasza transza za 2002 rok wyniesie już 180 mln euro. Dariusz Panasiuk twierdzi, że w 2003 roku powinno także zostać wprowadzone w życie czwarte działanie SAPARD polegające na różnicowaniu aktywności gospodarczej obszarów wiejskich. Ma przypaść na nie około 5 proc. środków z programu. Na razie ARiMR czeka na akredytację Ministerstwa Finansów w tej sprawie oraz podpisanie umowy z UE.

Wielkopolskie przoduje

Zdecydowana większość zarejestrowanych do tej pory w ARiMR wniosków (1907), które złożone zostały przez gminy i samorządy lokalne, dotyczy rozwoju i poprawy infrastruktury obszarów wiejskich. O dofinansowanie inwestycji w gospodarstwach rolnych wystąpiło 353 rolników, natomiast o środki na poprawę przetwórstwa i marketingu artykułów rolnych i rybnych ubiega się 196 firm. Największe zainteresowanie programem (ponad 200 wniosków) zanotowano w województwach: małopolskim, mazowieckim i wielkopolskim. Wielkopolskie jest rekordzistą, z niego pochodzi 300 zarejestrowanych wniosków. Najmniej aktywne (poniżej 100 zgłoszonych wniosków) są natomiast: Opolskie, Zachodniopomorskie, Lubuskie i Dolnośląskie.

W przyszłym roku ma być lepiej

Bank Gospodarki Żywnościowej, który od lipca udziela kredytów na finansowanie działań związanych z programem SAPARD, wystawił do tej pory 83 promesy kredytowe. Najmniej zainteresowane kredytami są gminy i samorządy lokalne – 21 promes. Jerzy Małkowski, który jest pełnomocnikiem zarządu BGŻ ds. realizacji programu SAPARD, uważa, że powodem jest m.in. to, iż gminy, rozpoczynając inwestycje, nie musiały mieć udokumentowanych środków własnych, normalnie niezbędnych do uzyskania dofinansowania. Mogły powoływać się na przyszłoroczny budżet, traktowany jako gwarancja wypłacalności. Poza tym samorządy, o ile ich działalność dotyczyła także zagadnień ekologicznych, mogły łączyć środki pochodzące z SAPARD z pożyczką z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, która jeśli zostanie prawidłowo wykorzystana, jest w 50 proc. umarzana.

Nieco lepiej wygląda sprawa z przedsiębiorstwami, które na poprawę przetwórstwa i marketingu zaciągnęły 28 kredytów o wartości 53 mln zł. Stosunkowo niskie zainteresowanie firm ofertą BGŻ Małkowski tłumaczy tym, że miały mało czasu na zaciąganie kredytów. Program BGŻ uruchomiono bowiem w połowie lipca, a już w październiku zainteresowani musieli złożyć wnioski w ARiMR. Przeszkodą było też to, że z pieniędzy SAPARD nie można było finansować rozpoczętych wcześniej inwestycji. Dopiero niedawno zostało to zmienione.

Źródło: Rzeczpospolita