Sejm przegłosował 4,5-proc. biododatki do paliw

Sejm przegłosował w czwartek poprawki Senatu do ustawy o biopaliwach. Głosowania opóźniły się, ponieważ obrady zablokowali bezrobotni, którzy wtargnęli do budynku parlamentu.

Posłowie koalicji przy wsparciu parlamentarzystów z Platformy Obywatelskiej oraz PiS odrzucili kluczową poprawkę numer 27. Zakładała ona, że stacje paliw płynnych będą miały obowiązek umożliwienia klientom zakupów benzynowych paliw silnikowych zawierających w swoim składzie biokomponenty oraz benzynowych paliw silnikowych niezawierających biokomponentów, a także podawania w widocznym miejscu informacji na ten temat.

W praktyce zapis taki oznaczałby, że nie musielibyśmy kupować paliwa z biododatkami, jeżeli tego nie chcemy. Taki wybór mają np. tankujący na stacjach benzynowych w Niemczech lub Czechach.

W Sejmie zapis ten wzbudził duże kontrowersje. Według posła Platformy Obywatelskiej Adama Grada poprawka ta zmusiłaby właścicieli stacji do kosztownych inwestycji. Mogłoby się przy tym okazać, że paliw z biododatkami nikt by nie kupował. To zaś oznaczałoby, że miejsca pracy mające w związku z ustawą powstać w rolnictwie, faktycznie by nie powstały.

Posłowie odrzucili też poprawkę, w której Senat zmniejszył obowiązkowy limit zawartości biododatków w paliwach z 4,5 do 3,5 proc. Przeciwko tej poprawce szczególnie ostro protestowali posłowie PSL. Według ludowców jeden procent różnicy oznacza utratę tysięcy miejsc pracy, jakie mogłyby powstać w rolnictwie.

Przejdzie za to poprawka opóźniająca wejście ustawy w życie. Zgodnie z nią ustawa ma zacząć funkcjonować od 1 lipca 2003 r. – To dlatego, że zarówno w rządzie, jak i w Sejmie prace nad ustawą o biopaliwach opóźniły się – tłumaczył poseł PSL Marek Sawicki.

Żadnych zmian nie wprowadzono natomiast w zapisach pozostających w sprzeczności z prawem Unii Europejskiej. I tak do produkcji biokomponentów będą mogły być użyte tylko te surowce rolnicze, które zebrano na terytorium Polski. Ustawa mówi także, że przez rzepak energetyczny należy rozumieć nasiona odmian rzepaku lub rzepiku dopuszczone do uprawy na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej. Mimo że zapisy te wywołały obiekcję minister ds. europejskich Danuty Hübner, posłowie nie przejęli się tym. Część z nich uważa, że jest czas na poprawienie ustawy, skoro do UE wchodzimy dopiero w maju 2004 r. W kuluarach po głosowaniu wręcz twierdzono, że zanim ustawa wejdzie w życie „uchwali się małą nowelizację”.

Źródło: Gazeta Wyborcza