Odliczanie rozpoczęte

Dziś zaczyna się dwudniowy szczyt Rady Europejskiej w Kopenhadze, na którym mają zakończyć się rozmowy z dziesiątką kandydatów. Tymczasem wczoraj Unia zafundowała polskiemu rządowi nerwowy dzień.

Napięcie negocjatorów sięga zenitu. Nic dziwnego, dziś rozpoczyna się spotkanie szefów rządów „piętnastki” z kandydatami, które określi ostateczne warunki członkostwa.

Pierwszy dzień zapowiada się dość spokojnie. Dopiero późnym wieczorem przewidziano dyskusje wewnątrz unijnego gremium w sprawie warunków finansowych. Najważniejsza odsłona rozpocznie się jutro rano, kiedy kandydaci zapoznają się z unijną ofertą. Z tego powodu w ostatniej chwili zadecydowano, że polska delegacja wyruszy do Kopenhagi jeszcze dziś wieczorem, a nie w piątek rano i zostanie tam do soboty. Zarezerwowane z piątku na sobotę hotele są czytelnym sygnałem, że negocjacje nie skończą się w zakładanym terminie.

Nerwowa atmosfera towarzyszy negocjatorom już co najmniej od kilku dni. Wczoraj prawdziwą burzę mózgów wywołał brak odpowiedzi „piętnastki” na polskie postulaty negocjacyjne zgłoszone w ramach tzw. długiej listy. Na tej podstawie rząd miał dokonać ponownej selekcji priorytetów do obrony i tym samym określić strategię negocjacji w Kopenhadze.

Rząd czekał od rana. Na godzinę 9.00 zaplanowano posiedzenie Rady Ministrów. Odpowiedź wciąż nie nadchodziła. Obrady przesunięto na godzinę 14.00. Terminu dotrzymano, ale wciąż nie było nad czym debatować. Wieczorem nadeszła wiadomość, że „odpowiedź jest w drodze”. Obrady rządu wznowiono o 21.00. Okazało się, że Unia zgodziła się na średnio 50 proc. poziom dopłat dla rolnictwa na lata 2004-2006 i objęcie tego sektora ogólną klauzulą ochronną. Rozmowy będą kontynuowane w Kopenhadze.

Źródło: Puls Biznesu