Rolnicy mogą dostać trochę więcej

Możliwe że dopłaty bezpośrednie z UE dla polskich rolników będą większe. Z nieoficjalnych informacji „Rz” wynika, że nowe warianty mogą się znaleźć w ostatecznej propozycji finansowej, którą Bruksela przedstawi nam we wtorek.

Dokument przygotowują negocjatorzy Danii, która przewodzi UE, oraz Komisji Europejskiej. Zamiast 25, 30 i 35 proc. dopłat w kolejnych trzech latach członkostwa możliwe jest uzyskanie 28, 32 i 37 proc. albo po 30 proc. co roku. Aby zapewnić polskim rolnikom konkurencyjność na unijnym rynku, Duńczycy zaproponują utrzymanie w pierwszych latach członkostwa zerowej lub bardzo obniżonej stawki VAT na materiały do produkcji rolnej i na żywność. Przypomnijmy, że w środę polski rząd zdecydował właśnie, iż będzie się domagał od Brukseli utrzymania zerowej stawki VAT w rolnictwie.

Skrócenie trwającego do 2013 roku okresu dochodzenia do pełnej pomocy będzie bardzo trudne. – Możliwe jest co najwyżej skrócenie tego okresu o rok, ale i to może się nie udać – uważa wysoki rangą urzędnik polskiego rządu.

Żeby zwiększyć ilość pieniędzy, które trafią na polską wieś, Unia zgodzi się także na maksymalne uproszczenie procedur wydawania funduszy. Do wykorzystania będzie około 800 mln euro rocznie dla Polski.

Polscy negocjatorzy szacują naszą składkę do budżetu UE na ok. 2,3 mld euro rocznie. Z powodu przesunięcia terminu rozszerzenia do 1 maja 2004 roku Dania zaproponuje jej zredukowanie w pierwszym roku członkostwa o około 800 mln euro. Rząd chce jednak zadbać o zmniejszenie wpłat także w kolejnych latach. Ponieważ Bruksela nie zgadza się na redukcję składki, rząd wymyślił fortel – chciałby zmniejszenia tej części składki, która jest obliczana na podstawie dochodu narodowego brutto. To lwia część wpłaty – ok. 1,6 mld euro rocznie. Rząd chciałby redukcji tej części składki w 2004 r. o 80 proc., w 2005 r. o 60 proc., a w 2006 r. o 40 proc.

Dania zamierza przywrócić dużą część z 2,5 mld euro funduszy strukturalnych na lata 2004 – 2006, jakie przywódcy krajów członkowskich obcięli kandydatom na niedawnym szczycie w Brukseli. – Pieniądze te mogłyby zostać przeznaczone np. na zwiększenie dopłat dla rolników, poprawę infrastruktury na naszej granicy wschodniej czy rekompensaty z budżetu UE, dzięki którym nie będziemy płatnikiem netto – uważa członek polskiego rządu.

Duńczycy mają nadzieję, że ich propozycja zostanie przyjęta przez ministrów spraw zagranicznych państw kandydujących na spotkaniu w Brukseli 9 – 10 grudnia. W takim wypadku – w uroczystej atmosferze, już bez spierania się o pieniądze – zostalibyśmy zaproszeni do Unii na szczycie w Kopenhadze 12 – 13 grudnia. Niewykluczone jednak, że tego planu nie uda się zrealizować i negocjacje się przedłużą.

Źródło: Rzeczpospolita