Małe i średnie młyny na minusie

Tak źle jak teraz jeszcze nie było – zgodnym chórem mówią właściciele małych i średnich młynów. I wcale nie dlatego, ze brakuje zboża czy jest ono zbyt drogie. Surowca jest tyle, że można przebierać. Co z tego jeśli nie ma chętnych na mąkę. Lokalne młyny to nie tylko miejsca pracy, ale i pewny zbyt ziarna dla okolicznych rolników. Teraz jednak rynek zdominowały duże młyny. To nieuczciwa konkurencja – mówią młynarze. A skutek jest taki, że małe zakłady padają jeden po drugim. Te co pozostały ledwo wegetują.

 – Duże młyny, z którymi ciężko jest konkurować, obniżają ceny mąki do tego stopnia, że praktycznie nie ma żadnej opłacalności przemiału w tej chwili – twierdzi właściciel młyna w miejscowości Konarów.

Piekarnie żądają kilkumiesięcznych terminów płatności, część z nich nie płaci wcale. Zboża nikt jednak na kredyt nie sprzeda i tak koło się zamyka. Tymczasem atutem niewielkich, tradycyjnych młynów jest jakość mąki.

 – Kupując mąkę w takim młynie jak nasz można być pewnym, że mąka jest bez żadnych polepszaczy chemicznych z tego względu, że nawet takiego młyna nie byłoby stać na wdrożenie takiej technologii, co w przeciwieństwie do innych, dużych młynów, niestety różnie bywa – tłumaczy właściciel młyna w Konarowie.

Aby produkcja opłacała się ceny mąki powinny być przynajmniej o 10 proc. wyższe. Nasi młynarze nie mają gdzie sprzedać swojego towaru, a do Polski wciąż dociera import mąki z Czech. Jej cena jest równie niska jak jakość.

Źródło: Agrobiznes, TVP1