Cykl świński i inflacja

Niskie tempo wzrostu cen w ostatnich miesiącach oraz ekspansywna polityka fiskalna skłoniły część komentatorów do twierdzeń, że w przyszłym roku nieuniknione jest inflacyjne „odbicie”.

Jednak sytuacja na rynku mięsnym może spowodować, że będzie mniejsze, niż się na ogół przypuszcza.

Prognozy analityków bankowych dotyczące inflacji w 2003 r. wahają się między 2,0 a 3,7 proc. w ujęciu rocznym, a wśród argumentów za takim poglądem wymienia się wpływ ewentualnego ożywienia na przyszłoroczny poziom inflacji. Trudno nie zgodzić się z nimi, jednak głębsza analiza mechanizmu wzrostu cen w tym roku może prowadzić do nieco innych wniosków.

Kalkulacje rolników

Jedną z głównych przyczyn silnego spadku inflacji w 2002 roku była obniżka cen żywności. Ceny konsumpcyjne były we wrześniu o 1,3 proc. większe niż rok wcześniej, ale ceny żywności w tym samym czasie zmalały o 2,2 proc. Ten spadek miał charakter sezonowy i wynikał w dużej mierze z potanienia owoców i warzyw. Jednak w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2002 roku ceny żywności i napojów bezalkoholowych nie zmieniły się w stosunku do tych sprzed roku, choć generalnie ceny towarów i dóbr konsumpcyjnych wzrosły w tym czasie o 2,3 proc.

Trudno jednak oczekiwać, że pod koniec 2003 r. stopa inflacji znacząco wzrośnie. Będzie to wtórnym skutkiem bardzo dobrych wyników produkcji roślinnej bieżącego i poprzedniego sezonu. Wysokim zbiorom towarzyszy niski poziom cen skupu zbóż, a to skłania do intensyfikacji produkcji zwierzęcej. Rolnicy miast sprzedawać zboże, decydują się na zintensyfikowanie produkcji zwierzęcej, co według kalkulacji dokonywanych według cen bieżących (a takie zazwyczaj prowadzą rolnicy) powinno umożliwić im zwiększenie dochodów. Proces ten najwyraźniej widoczny jest w przypadku produkcji trzody chlewnej. Sprzyja temu krótki cykl produkcyjny (około 10 miesięcy), niskie nakłady na rozpoczęcie produkcji i możliwość szybkiego jej rozwoju.

W przypadku takich kalkulacji na ogół zapomina się jednak, że spadek cen żyta (patrz: wykres) wyprzedza zazwyczaj spadek cen mięsa wieprzowego.

Mięso w koszyku

W obecnej sytuacji na rynku żywnościowym można oczekiwać, że nie później niż w lecie przyszłego roku będziemy mieli do czynienia ze znacznym wzrostem podaży wieprzowiny i wynikającym z tego spadkiem cen mięsa.

Według naszych szacunków wzrost dynamiki podaży mięsa wieprzowego w skupie o 1,0 punkt procentowy powoduje spadek jego cen o 0,9 punktu. Na ostateczną cenę produktów w sprzedaży detalicznej wpływają wprawdzie także inne czynniki, których ceny nie zmieniają się w tak silnym stopniu (m.in. płace w zakładach mięsnych, koszty energii, marże handlowe itp). Mimo to jest bardzo prawdopodobne, że ceny najpowszechniej spożywanego w Polsce mięsa (jego udział w „koszyku inflacyjnym” wynosi około 3,5 proc.) spadną. Nie pozostanie to zapewne bez wpływu na ceny innych gatunków mięs, które razem z mięsem wieprzowym stanowią prawie 10 proc. koszyka. Gdyby zatem w przyszłym roku w wyniku wzrostu podaży mięsa doszło do spadku jego cen o 5 proc., przełoży się to na spadek inflacji o 0,5 punktu procentowego.

Zadecyduje ceny pasz

Czy tak się stanie, zależy w pewnym stopniu od tegorocznego poziomu cen pasz, a konkretnie od tego, czy będą nadal niskie. Od maja 2002 roku na rynkach światowych zboża paszowe drożeją. Cena kukurydzy wzrosła przez pięć ostatnich miesięcy o prawie 30 proc. W tym samym jednak czasie ceny zbóż paszowych w Polsce spadły.

Ze statystyk wynika ponadto, że proces wzrostu pogłowia trzody chlewnej już się rozpoczął. Od drugiego kwartału 2001 r. stopniowo zwiększa się liczba loch prośnych (w drugim kwartale tego roku – o 15 proc.) oraz loch na chów. Nietrudno więc przewidzieć, że w ciągu najbliższego roku można spodziewać się znacznego wzrostu podaży wieprzowiny (niezależnie od poziomu cen zbóż paszowych), a w konsekwencji – spadku cen mięsa wieprzowego i innych jego rodzajów.

W tej sytuacji i przy wciąż wysokiej stopie bezrobocia trudno liczyć się z możliwością przekroczenia przez inflację na koniec 2003 r. 2,5-3 proc. Chyba że założymy pesymistyczny scenariusz klęski nieurodzaju w 2003 r. i niekontrolowanego przebiegu wypadków na Bliskim Wschodzie.

Autorzy są analitykami Kredyt Bank SA, Wojciech Kuryłek jest ponadto pracownikiem Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego.

Źródło: Rzeczpospolita