Premiowane przechowywanie zbóż

W tym roku po raz pierwszy zastosowano u nas premiowanie tych producentów, którzy zdecydowali się na przechowywanie ziarna w swoich gospodarstwach. Czy system się sprawdził? Może za wcześnie na podsumowanie, ale pierwsze wnioski już można wysnuć.

Nie ma co ukrywać, że kto tylko mógł sprzedać zboże tuż po żniwach tak właśnie zrobił. Problem w tym, że nie wszyscy mieli gdzie odstawić to, co zabrali z pól. Dla nich wyjściem miało być przetrzymanie zboża u siebie w zamian za dopłatę: do tony pszenicy 120 zł, do żyta 80 zł. Trzeba było mieć przynajmniej 300 ton ziarna i odpowiednie magazyny. Chęć przystąpienia do tego systemu deklarowało ponad 800 producentów. Część z nich zrezygnowała sama, 60 zostało zdyskwalifikowanych.

 – Zboże było zbyt mocno zanieczyszczone, a w tym roku był okres, że można to zboże było doczyścić. Następną sprawą, która dyskwalifikowała zboże, była zbyt duża wilgotność – powiedział Ryszard Kołodziej z Głównego Inspektoratu Skupu Zbóż.

Agencja Rynku Rolnego podpisała umowy z ponad 700 producentami. W ich magazynach jest 360 tys. ton pszenicy i niecałe 40 tys. ton żyta. To mniej niż przewidywał rząd. Ale aby zdobyć dopłaty samo podpisanie umowy nie wystarczy.

 – Po 1 listopada po raz wtóry sprawdzimy czy deklarowane zboże jest w magazynach producentów i nie zmieniła się jego jakość i wtenczas w ciągu 30 dni będą dokonywane wypłaty po złożeniu wniosków – dodał Ryszard Kołodziej.

Rolnikom nie podoba się to, że dopłaty trafią do nich dopiero w grudniu. Ale eksperci przekonują, że na pewno na przechowaniu zboża nie stracą, bo ceny ziarna już idą w górę.

Źródło: Agrobiznes, TVP1