Zmienna koniunktura na rynku drobiu

Na rynku białego mięsa jest tak jak na giełdzie papierów wartościowych – raz hossa, raz bessa. Szalone krowy i pryszczyca nakręciły całkiem niezłą koniunkturę na mięso drobiowe, co spowodowało wzrost cen. Drobiarze zachęceni możliwością zysku zwiększyli produkcję. Bywały okresy, tak jak przed rokiem, że brak jakiejkolwiek kontroli populacji wywołał nadwyżkę w wysokości 60 tys. ton, czyli tyle ile wynosi cała miesięczna produkcja. Ceny spadły, drobiarze stracili – i tak wkółko. Jak mówią specjaliści z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa eksport nie może być lekiem na nadpodaż, ponieważ Unia Europejska może wchłonąć rocznie zaledwie 30 tys. ton naszego drobiu, głównie kaczek i gęsi, a na rynkach wschodnich z powodu braku subsydiów jesteśmy po prostu niekonkurencyjni.

Źródło: Agrobiznes, TVP1