Rolnicy czekają na wyższe ceny zbóż

Handel zbożem na giełdach towarowych jest wciąż niewielki. Odbywa się on głównie na rynkach lokalnych. Rolnicy dostarczają ziarno bezpośrednio odbiorcom z sąsiedztwa.

Do końca października trwa interwencyjny skup zbóż z dopłatami. Teoretycznie. W praktyce bardzo trudno już znaleźć magazyn, który ma jeszcze nie wykorzystany limit na skup i gdzie rolnik może sprzedać pszenicę czy żyto po najbardziej korzystnych obecnie cenach – z dopłatą.

Skup, ale już bez dopłat, prowadzą także duże firmy paszowe, które tworzą własne zapasy surowcowe. Gromadzona jest głównie pszenica paszowa, kukurydza, jęczmień. Ceny które oferują dostawcom, różnią się w zależności od regionu i jakości ziarna. Najczęściej za kukurydzę można uzyskać 370-380 zł/t, za pszenicę 400-410 zł/t, a za jęczmień 340-350 zł/t.

 – Pszenicą paszową interesują się coraz bardziej młyny – informuje Piotr Beśka z Eternus Brokers. Niektóre zakłady młynarskie skupiły dużo bardzo dobrej jakościowo pszenicy. Teraz, aby uzyskać odpowiednie mieszanki, szukają pszenicy o nieco niższych parametrach, zbliżonych do tych, jakie mają słabe zboża konsumpcyjne. Za takim postępowaniem przemawiają zarówno względy technologiczne, jak i finansowe.

Choć zbiory w tym roku były bardzo duże, to jednak wyraźnie zmniejsza się podaż pszenicy paszowej, pszenżyta i jęczmienia. Zdaniem ekspertów, nie oznacza to jednak, że ziarna jest już mało. Raczej wskazuje na to, że rolnicy przechowują u siebie zapasy czekając na wzrost cen. Trudno jednak przewidzieć, kiedy on nastąpi.

Utrzymuje się natomiast bardzo duża podaż krajowej kukurydzy, której żniwa jeszcze trwają. Nie ma obecnie importu tego ziarna, gdyż byłby on przy obowiązujących na rynku cenach – nieopłacalny.

Źródło: Rzeczpospolita