SAPARD: Firmy nie chcą, bo nie zdążą

W Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa złożono do tej pory 2170 wniosków o pomoc finansową z programu SAPARD. Niewielkie jest zainteresowanie kredytami na dofinansowanie przedsięwzięć związanych z tym programem.

Zdecydowana większość wniosków, aż 2032, dotyczy rozwoju i poprawy infrastruktury obszarów wiejskich. Zostały one złożone przez gminy i samorządy lokalne. O dofinansowanie inwestycji w gospodarstwa rolne wystąpiło 131 rolników, natomiast o środki na poprawę przetwórstwa oraz marketingu artykułów rolnych i rybnych ubiega się jedynie 7 firm. Największe zainteresowanie programem – ponad 200 zgłoszonych wniosków – odnotowywane jest w województwach: wielkopolskim, mazowieckim i małopolskim. Najmniejsze natomiast – poniżej 100 zgłoszonych wniosków – w województwach: opolskim, zachodniopomorskim, lubuskim i warmińsko-mazurskim.

Według danych BGŻ, który od lipca br. udziela kredytów na finansowanie przedsięwzięć związanych z SAPARD, we wszystkich oddziałach rozpatrywanych jest obecnie około 50 wniosków kredytowych. Połowa z nich dotyczy dofinansowania inwestycji w ramach pierwszego programu, czyli rozwoju i poprawy infrastruktury obszarów wiejskich. Około 20 wniosków złożonych zostało przez rolników – na inwestycje w gospodarstwa rolne, a jedynie kilka – przez zakłady przetwórstwa rolno-spożywczego.

Według Jerzego Małkowskiego z BGŻ, tak małe zainteresowanie firm i zakładów przetwórczych podyktowane jest tym, że pieniądze z SAPARD muszą one zagospodarować do lipca 2003 roku. Małkowski wyjaśnia, że jeśli firma teraz złożyłaby wniosek o dofinansowanie, to umowę będzie mogła podpisać za około 2 miesiące. Pozostanie jej zatem jedynie około 8 miesięcy na zrealizowanie całej inwestycji. Małkowski uważa, że większe zainteresowanie kredytami przedsiębiorstwa będą wykazywać w przyszłym roku, gdy zagospodarowywana będzie kolejna pula środków z programu.


 – Prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Aleksander Bentkowski będzie musiał sam zdecydować, czy może podpisać umowy na kolczykowanie bydła z weterynarzami. O zgodę w tej sprawie Bentkowski zwrócił się do Urzędu Zamówień Publicznych, ale urząd nie może zająć się tym wnioskiem. – Po prostu jednostkowa wartość umowy z weterynarzem będzie mniejsza niż 20 tys. euro. To dolna granica zamówienia, którą bierzemy pod uwagę rozpatrując wnioski – powiedział „Rz” Tomasz Czajkowski, prezes UZP. Powiedział on także, że ARiMR drugi raz zwróciła się do urzędu o zgodę na wybór dostawcy 6 mln par kolczyków w trybie negocjacji z zachowaniem zasad konkurencji.

M.P.

Źródło: Rzeczpospolita