UE: Nie ma porozumienia

Ministrowie spraw zagranicznych „15” nie osiągnęli wczoraj żadnego postępu w sprawie ustalenia warunków finansowych poszerzenia Unii Europejskiej. Stawia to pod znakiem zapytania możliwość osiągnięcia w tej sprawie całościowego porozumienia podczas szczytu przywódców w Brukseli 24-25 października.

To będzie ostatni termin, jeśli negocjacje z kandydatami mają zakończyć się w połowie grudnia, a UE zostać poszerzona w 2004 r. Do tej pory spodziewano się, że po wyborach w Niemczech 22 września rokowania pójdą szybko do przodu. Jednak trudności gospodarcze Republiki Federalnej bardzo utrudniają negocjacje. Niemcy, wsparci przez pozostałych „płatników netto” wśród krajów „15” (Wielką Brytanię, Szwecję i Holandię) odrzucili propozycję Komisji Europejskiej, aby kandydaci otrzymali w pierwszym roku po przystąpieniu do UE netto (czyli po odliczeniu składki) więcej, niż w ostatnim roku poza wspólnotą. Berlin chce jedynie, aby nowi członkowie nie dopłacali do unijnej kasy.

Osiągnięcie tego celu także okazuje się niełatwe. Z wyliczeń Komisji wynika, że w 2004 r. płatnikami netto mogą być Czechy (-185 mln euro), Słowenia (-129 mln euro), Cypr (-67 mln euro) i Malta (-25 mln euro). Polska miałaby otrzymać „na plus” 870 mln euro. Aby temu zaradzić KE zaproponowała wygospodarowanie zaliczek dla tych krajów. Niemcy wspierani przez większość krajów Unii nie chcą płacić dodatkowych pieniędzy na ten cel. Stąd przedstawiony wczoraj przez przewodzących spotkaniu Duńczyków pomysł dopisania do przelewów w pierwszym roku członkostwa 4 proc. funduszy spójności, przewidzianych na 2004 r. W przypadku Polski oznaczałoby to zwiększenie rachunku „in plus” o 56 mln euro we wspomnianym roku. Jednak Komisja Europejska uważa, że to tylko zabieg księgowy, bo w rzeczywistości żaden projekt wykorzystania funduszy spójności nie będzie gotowy na czas i przelewów nie będzie. Fundusze spójności finansują wielkie projekty rozwoju infrastruktury i stąd ich zaakceptowanie zajmuje czas. Przeciw takiemu zabiegowi są także: Hiszpania, Portugalia, Grecja i Portugalia, które nie chcą żadnego poluzowania zasad wydawania funduszy pomocowych, skoro same musiały podporządkować się rygorystycznym zasadom.

Ministrowie w ogóle nie podjęli wczoraj dyskusji nad łącznymi środkami, jakie kandydaci powinni dostać z funduszy strukturalnych (KE proponuje dla Polski 13,8 mld euro w latach 2004-2006).

Dyplomaci: Niemiec, Holandii, Szwecji i Wielkiej Brytanii przyznają, że pod koniec października ich rządy pójdą w tej sprawie na ustępstwa. Ostrzegają jednak, że ich oferta w przypadku dopłat dla rolników na pewno nie wykroczy poza propozycje KE, czyli 9-letni okres przejściowy zaczynając od 25 proc.(2002-10-01)

Źródło: Rzeczpospolita