W Moskwie spotkały się polskie i rosyjskiej firmy z branży rolno-spożywczej

 – Wiemy, że produkujecie dobrą żywność. Ale konkurenci z Zachodu przebijają was ceną. Polacy szansy w walce o rynek powinni szukać w tworzeniu wspólnych przedsiębiorstw z Rosjanami – powiedział "Gazecie" Jewgienij Suchow z ministerstwa rolnictwa Rosji.

W środę na moskiewskiej konferencji "Polska-Rosja: nowe możliwości współpracy w kompleksie rolno-spożywczym" delegaci kilkudziesięciu polskich firm rozmawiali z przedstawicielami rosyjskiego biznesu o możliwości zwiększenia eksportu na Wschód. Rosjanie byli zdziwieni, że Polacy wciąż trzymają się starych mitów o nieograniczonej chłonności miejscowego rynku. Tymczasem Rosja coraz więcej produkuje sama. Od dwóch lat zbiory zbóż są znacznie wyższe od krajowych potrzeb (w tym roku nadwyżka wedle różnych źródeł wynosi od 5 do 20 mln ton). Rolnicy z Unii Europejskiej zasypują Rosję tanimi dzięki dotacjom przetworami.

 – Dziś potrzebne jest nam przede wszystkim zwiększenie produkcji warzyw, których w Rosji zawsze brakuje. Potrzebne jest też zwiększenie hodowli bydła oraz trzody chlewnej, a także możliwości przemysłu przetwórczego. I to może być szansą dla Polaków. Produkujecie przecież znakomity sprzęt dla małych i średnich masarń czy mleczarń. Polsko-rosyjskie wspólne przedsiębiorstwa przetwórcze mogłyby liczyć na tanie kredyty z rosyjskich banków – obiecuje Suchow.

Mimo zapowiedzi, na spotkanie biznesmenów nie przybyli wicepremierzy, ministrowie rolnictwa Polski i Rosji. Jarosław Kalinowski przyleciał do Moskwy dopiero w środę po południu, bo w Warszawie zatrzymała go wiadomość o pożarze domu. W tej sytuacji jego rosyjski odpowiednik Aleksiej Gordiejew też nie przybył na konferencję.

Źródło: Gazeta Wyborcza