Czy giełdy towarowe znikną z rynku

W przyszłym roku giełdy towarowe i współpracujące z nimi biura maklerskie mogą przestać istnieć. Wygląda na to, że nie potrafią dostosować się do reguł, które wprowadza wchodząca w życie w końcu listopada br. ustawa o giełdach towarowych. W środowisku giełdowym od dawna mówi się, że ustawa wymaga zmiany, gdyż giełdy i biura maklerskie nie mają szans na otrzymanie licencji. Ale dopiero w połowie września wpłynął do Sejmu poselski projekt nowelizacji.

Teraz wszystko zależy od tego, czy posłowie zdążą w najbliższych miesiącach zająć się tym problemem. Wniosek o nowelizację ustawy z października 2000 r. złożyli do Sejmu posłowie z PSL, którzy chcą przede wszystkim przedłużenia okresu dostosowawczego przynajmniej o rok. Pozwoli to na przygotowanie zmian zapisów, dotyczących zwłaszcza towarowych domów maklerskich.

Nie ma podań o licencje

Do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd nie wpłynęło do dziś ani jedno podanie o licencję, która daje prawo działania giełdom i domom maklerskim na zasadach nakreślonych w ustawie. Dla większości biur maklerskich barierą nie do przeskoczenia jest przekształcenie się w spółkę akcyjną, do czego warunkiem jest 500 tys. zł kapitału. Giełdy towarowe, organizujące obrót płodami rolnymi, nie mogą ubiegać się o licencję, nie mając akredytowanych przynajmniej 6 licencjonowanych domów maklerskich. Inny warunek – 3 mln zł kapitału – jest dla dużych giełd łatwiejszy do zrealizowania.

Jeśli więc do końca listopada nowelizacja nie zostanie uchwalona, zwiększy się prawdopodobieństwo, że z rynku znikną giełdy towarowe i biura maklerskie. Po wejściu w życie nowych przepisów nazwy: giełda towarowa i towarowy dom maklerski będą bowiem zastrzeżone dla instytucji, które są w stanie spełnić określone w ustawie wymagania kapitałowe i organizacyjne i które będą działać na ustalonych w niej zasadach.

Część firm mających w nazwie giełda lub biuro maklerskie zaraz po uchwaleniu ustawy zorientowała się, że nie ma szans na zdobycie wymaganego kapitału i nie zdoła się przekształcić w spółkę akcyjną. Z góry więc rezygnowano z ubiegania się o licencję, wybierając inne rozwiązania.

Niektóre domy maklerskie zmieniły nazwę z domu maklerskiego na dom handlowy i nadal pośredniczą w obrocie towarowym (np. Agro). Inne ze spółki cywilnej stały się handlową spółką jawną i handlują na własny rachunek (np. Agrohandel).

Kilka mniejszych giełd towarowych, nie mogąc zdobyć niezbędnego kapitału (3 mln zł) przekształciło się w towarowe domy maklerskie. Tak postąpiła np. Wschodnia Giełda Zbożowa i Towarowa w Lublinie, teraz – Polski Towarowy Dom Maklerski SA. Jak informuje prezes Tadeusz Biegajło, firma rozważa w przyszłości podjęcie starań o licencje. Ale, podobnie jak NetBrokers z Krakowa, czeka na decyzje giełd towarowych. Ubieganie się o licencję towarowego domu maklerskiego ma sens, jeśli powstanie silna giełda, z którą domy te będą mogły współpracować.

Oczekiwana nowelizacja

Tymczasem dwie największe giełdy towarowe, Warszawska i Poznańska, zwlekają z ubieganiem się o licencję, licząc na nowelizację ustawy. Nie doszło dotychczas do konsolidacji tych dwóch firm i utworzenia jednej krajowej giełdy towarowej, mimo że silniejszej giełdzie byłoby prawdopodobnie łatwiej działać na nowych zasadach. Giełdy funkcjonują osobno, choć znaczące udziały mają w nich te same grupy inwestorów (rodziny Komorowskich i Łukowskich).

 – Nie złożyliśmy dotychczas dokumentów o licencje, ale przygotowujemy się kapitałowo i regulaminowo do prowadzenia jednej z trzech rodzajów licencjonowanej działalności – mówi prezes GP, Piotr Żołędziewski. Jeśli powstaną bardziej sprzyjające warunki prawne dla domów maklerskich, które mogłyby z nami współpracować, Giełda Poznańska może pozostać giełdą towarową. Może też działać jako izba rozliczeniowa lub sama pełnić funkcje towarowego domu maklerskiego. Bez licencji giełda musiałaby zmienić nazwę i przekształcić się w przedsiębiorstwo handlowe.

Nie wystąpiła, jak dotąd, o licencję także największa w Polsce Warszawska Giełda Towarowa.

 – Dziś naszym głównym problemem jest spełnienie zapisu ustawy o skupieniu wokół giełdy 6 licencjonowanych towarowych domów maklerskich – twierdzi wiceprezes WGT, Artur Żur. Są dwa towarowe domy maklerskie, które mają szansę otrzymać licencję, próbujemy dogadać się z dwoma domami z rynku papierów wartościowych. To jednak wszystko za mało. Dlatego WGT włączyła się do prac przy przygotowaniu nowelizacji ustawy. Postulowane przez nią zmiany dotyczą przede wszystkim ograniczenia wymagań wobec domów maklerskich.

 – Biura nie muszą być spółkami akcyjnymi z kapitałem 500 tys. zł, mogą być to spółki z ograniczoną odpowiedzialnością – przekonuje prezes Żur. Zróżnicowany powinien też być zakres odpowiedzialności za transakcje w przypadku obrotu towarowego i instrumentami pochodnymi – dodaje.

Jeśli nie nastąpi oczekiwana nowelizacja ustawy, WGT będzie próbowała pozyskać do współpracy więcej biur maklerskich, które mają już licencję (z rynku kapitałowego). Ostatecznością jest zmiana nazwy i rodzaju działalności.

 – Jeśli nie nastąpi nowelizacja ustawy, to za kilka miesięcy okaże się, że jest to jedynie martwy zapis – twierdzą zgodnie pracownicy giełd i maklerzy. Zaś obrót płodami rolnymi będzie odbywał się poza giełdą, ze szkodą dla rynku rolnego. Nie zmienią się obecne prymitywne zasady prowadzenia transakcji, rozliczania, ich bezpieczeństwo i wyszukiwanie klientów. Oznacza to też, że nie ma szans na rozwój tego rynku, na którym dziś obraca się towarami o wartości zaledwie około 1 mld zł.

Warunki uzyskania licencji przez giełdę towarową:

– spółka akcyjna


– kapitał minimum 3 mln zł


– plan finansowo-budżetowy na 3 lata


– regulamin 6 akredytowanych licencjonowanych towarowych domów maklerskich

Źródło: Rzeczpospolita