Polska – Węgry: Pszenica nie jest wcale największym problemem w handlu rolnym

Węgierscy eksporterzy szukali nowych rynków zbytu w Europie Wschodniej, także i w Polsce – twierdzą eksperci. Ale walka będzie dotyczyła wyrobów przetworzonych. Głównymi aktorami w tej grze nie będą rolnicy, lecz międzynarodowe koncerny spożywcze i duże przedsiębiorstwa.

Węgry są jedynym państwem kandydującym do Unii Europejskiej, które zarabia na handlu rolnym. W ubiegłym roku Budapeszt odnotował 1,4 mld dol. nadwyżki. Na samym handlu z UE węgierscy producenci zarobili w 2001 r. prawie 700 mln dol. Najwięcej produktów rolnych z Węgier sprowadzają Niemcy (w 2001 r. 18 proc. węgierskiego eksportu), Włosi, Rumuni, Rosjanie i Polacy.

Polska ma ujemne saldo w handlu rolnym z Węgrami – rzędu 16 mln dol. Według danych węgierskich w 2001 r. polski import rolny z Węgier wyniósł 95 mln dol., a eksport – 79 mln dol. Polskie saldo handlowe poprawia się jednak systematycznie z uwagi na rosnący eksport przetworzonych wyrobów spożywczych (głównie słodyczy). W latach 2000-01 ich wartość wzrosła z 53,5 mln dol. do 69 mln dol. Także w węgierskim eksporcie do Polski dominują produkty przetworzone (głównie przetwory owocowo-warzywne), jedynie jedna czwarta to pszenica, kukurydza i żywiec.

Pszenica: bitwa o Włochy

Węgry są tradycyjnym producentem pszenicy i kukurydzy, choć zbierają dużo mniej niż w latach lat 80., a produkcja podlega silnym wahaniom klimatycznym. W ostatnich latach węgierscy producenci byli w stanie wyeksportować ok. 25-40 proc. rocznych zbiorów pszenicy (1-2 mln ton) oraz 20-35 proc. kukurydzy (1,2-2,2 mln ton). Do Polski trafiło w ub.r. tylko 15 tys. ton (wobec 297 tys. ton wyeksportowanych do Bośni, 291 tys. ton do Włoch i 213 tys. ton do Hiszpanii).

Z uwagi na rekordowe zbiory pszenicy, jakie tego lata odnotowano w Rosji i na Ukrainie, sytuacja węgierskich eksporterów może ulec pogorszeniu. Tym bardziej węgierscy politycy mogą być zadowoleni z preferencji eksportowych do UE wynikających z podpisanej w 2000 r. umowy o wzajemnej liberalizacji handlu rolnego. Od lipca 2002 r. Węgrzy mogą wyeksportować bezcłowo do Unii 600 tys. ton pszenicy i 450 tys. ton kukurydzy.

Zdaniem ekspertów Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych w Berlinie integracja z UE może otworzyć drogę do znacznego zwiększenia produkcji pszenicy i kukurydzy na Węgrzech – o ok. 1,5 mln ton – osiągając w 2007 r. poziom 6-7 mln ton (pszenica) i 7-8 mln ton (kukurydza). Unijni producenci już teraz obawiają się wzmożonej konkurencji ze strony Węgrów, szczególnie w bitwie o udziały we włoskim rynku, którego roczne zapotrzebowanie na pszenicę to ok. 4 mln ton.

Mięso i mleko: inwestycje, kwoty…

Unijny rynek nie obawia się natomiast ekspansji węgierskich producentów wieprzowiny i wołowiny. W latach 90. pogłowie bydła na Węgrzech uległo znacznemu zmniejszeniu. Eksport wieprzowiny utrzymuje się na poziomie 50-80 tys. ton rocznie wobec 170 tys. ton pod koniec lat 80. Niemieccy analitycy oceniają, że w 2007 r. dojdzie do dalszego spadku produkcji mięsa wieprzowego o blisko 25 proc. Aby temu zapobiec, konieczne byłyby milionowe inwestycje w przemysł przetwórczy – rzędu 300 mln euro rocznie.

Produkcja mleka na Węgrzech koncentruje się w 435 przedsiębiorstwach, które obsługują 75 proc. rynku. Ich konkurencyjność będzie zależała od wynegocjowanej z UE tzw. kwoty mlecznej (czyli limitu produkcji). Węgrzy starają się o kwotę w wysokości 2,8 mln ton, co odpowiada wielkości produkcji w latach 80. Konkurencyjność węgierskich mleczarni na europejskim rynku będzie przede wszystkim wynikała z niższych kosztów transportu, co już teraz budzi niepokój Austriaków.

Delicje z Györ

Eksperci rolni nie przewidują jednak szczególnej ekspansji węgierskich produktów rolnych na zachodnioeuropejskie rynki po uzyskaniu przez Węgry członkostwa w Unii. Wynika to przede wszystkim z bardzo rozdrobnionej geograficznie struktury węgierskiego eksportu produktów rolnych. Tylko w 50 proc. jest on skierowany do państw Europy Zachodniej.

Analitycy austriackiego ministerstwa rolnictwa zwracają natomiast uwagę na to, że węgierscy eksporterzy będą przede wszystkim szukali nowych rynków zbytu w Europie Wschodniej, w tym także w Polsce (gdzie obecnie nie są w stanie konkurować z wysoko dotowanymi eksporterami z Unii). Presja na sprzedaż węgierskich produktów rolnych do Polski będzie więc jeszcze większa.

Najbardziej zacięta walka konkurencyjna nie będzie jednak dotyczyła pierwotnych produktów rolnych, ale wyrobów przetworzonych. Głównymi aktorami w tej grze nie będą bynajmniej rolnicy, lecz międzynarodowe koncerny spożywcze oraz duże przedsiębiorstwa. Prawie 70 proc. węgierskiego przemysłu spożywczego jest już w rękach kapitału zagranicznego dysponującego międzynarodowymi kanałami dystrybucji i prowadzącego niezależną od narodowych wrażliwości politykę sprzedaży. Np. koncern Danone sprzedaje na Węgrzech wyprodukowane w Polsce Delicje Szampańskie jako Łakocie z Györ, mimo że zakupiona przez francuski koncern fabryka herbatników w Györ została w międzyczasie zlikwidowana.

Dla kogo dopłaty

Węgierski rząd, podobnie jak polski, domaga się pełnych płatności dla swoich rolników po wejściu do UE. Węgrzy, ze względu na strukturę własności gospodarstw rolnych stanęli jednak przed specyficznym problemem. Prawie 70 proc. węgierskiej ziemi jest uprawiane na zasadzie dzierżawy. Powstaje pytanie, kto będzie biorcą dopłat – dzierżawcy czy właściciele, którzy mieszkają w miastach i z rolnictwem nie mają już nic wspólnego.

Istnieją obawy, że bezpośrednie dopłaty rolne mogą zostać skonsumowane w miastach przez właścicieli gospodarstw rolnych, a tym samym nie będą stanowiły wsparcia dla rolnictwa. To poważny problem, bo produkcja rolna na Węgrzech jest technologicznie opóźniona w stosunku do Europy Zachodniej o blisko 15 lat.

Źródło: Gazeta Wyborcza