Ceny zbóż, notowania, aktualności

Zakłady Mięsne Ostrołęka odbiły się od dna

Zakłady Mięsne Ostrołęka odbiły się od dna
ZM Ostrołęka po odejściu Morlin wychodzą na prostą. Zamierzają ten rok zakończyć zyskiem. Spółka powróciła do produkcji wcześniej uznanych wyrobów, konserw oraz wzbogacił swoją ofertę o nową gamę tanich produktów.

Kiedy w maju ZM Morliny sprzedały pakiet akcji ZM Ostrołęka (dający 76,58 proc. udział w kapitale) spółce SPS Handel, specjalizującej się w dystrybucji artykułów spożywczych, wydawało się że plajta ostrołęckich zakładów jest tylko kwestią czasu. Dlaczego? Ponieważ 60 proc. produkcji ZM Ostrołęka trafiało do konsumentów za pośrednictwem kanałów dystrybucyjnych Morlin, firma pozostała bez pozwoleń eksportowych do krajów Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych oraz bez certyfikatów potwierdzających bezpieczeństwo i jakość wytwarzania wyrobów.

Tymczasem Ostrołęka osiąga coraz lepsze wyniki i zamierza zakończyć br. zyskiem na poziomie netto.

Po odejściu Morlin wszystko zaczynamy niemal od zera. Dostaliśmy zakład na na powierzchni 30 hektarów i markę ZM Ostrołęka - powiedział PG Tomasz Łączyński, prezes spółki.

Władze spółki opracowały strategie którą systematycznie wprowadzają. Zredukowano załogę o 120 osób, do oferty powróciły wyroby cieszące się uznaniem konsumentów, których produkcji zaniechały Morliny, przygotowano nową gamę tanich wyrobów podjęto próby odtworzenia produkcji konserw.

W ramach restrukturyzacji sprzedaliśmy zbędny majątek który nie mieścił się w profilu prowadzonej działalności oraz zrezygnowaliśmy z wszelkich działań wykraczających poza produkcję i handel - wyjaśnił Tomasz Łączyński.

Po odejściu Morlin bardzo ważnym zadaniem było znalezienie nowych kanałów dystrybucji. Spółka otworzyła magazyny producenckie w Warszawie, Poznaniu i Zielonej Górze, a wkrótce zrobi to w Lublinie.

Obecnie ekipa kierująca firmą jest na etapie wdrażanie standardów ISO gwarantujących utrzymanie jakości produkcji oraz normy HACCP, oznaczającej metodę monitorowania i kontroli procesu produkcyjnego w miejscach dla niego krytycznych.

- Chcemy aby nasze wyroby były bezpieczne i cechowały się wysoką jakością. W kontekście wejścia Polski do struktur unijnych produkcja tylko takich produktów ma sens. Dlatego dostosowanie zakładu do norm weterynaryjno-sanitarnych zgodnie ze standardami unijnymi chcemy zakończyć jeszcze w tym roku - stwierdza prezes Łączyński.

Poinformował też, że ZM Ostrołęka będą zabiegać o przywrócenie pozwoleń eksportowych do krajów Piętnastki i Stanów Zjednoczonych, które pozostały przy Morlinach. Na koniec 2001 roku spółka zanotowała stratę netto w wysokości 2,6 mln zł. Według prezesa wynik netto po pierwszym półroczu br. oscyluje wokół zera.

Komentuje Stanisław Zięba sekretarz generalny Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa:

Mimo niekorzystnej sytuacji w branży mięsnej, niektóre firmy z tego sektora dynamicznie się rozwijają. Do takich można zaliczyć ZM Ostrołęka. Po odejściu Morlin opracowano strategię która już przynosi efekty. W ciągu pół roku spółce udało się podwoić sprzedaż. Nastawiła się na specjalizację, głównie w przetwórstwo i produkcję konserw. Natomiast likwiduje ubój. Ostrołęka prezentuje już ciekawą ofertę. Obok wędlin z tzw. górnej półki do której należy jedna z najlepszych w kraju salami, poleca także tanie wyroby dostępne dla szerokiej grupy klientów. Obecnie spółka musi wystąpić o przywrócenie uprawnień eksportowych, z czym nie powinno być problemów.

Źródło: Prawo i Gospodarka

Powrót do aktualności