To początek ożywienia, choć widać kilka zagrożeń

Dane, które zobaczyliśmy w sierpniu, zdają się być długo oczekiwanym zwiastunem ożywienia. Według informacji zawartych w najnowszym biuletynie Głównego Urzędu Statystycznego, w lipcu mieliśmy do czynienia z 6-proc. wzrostem produkcji sprzedanej przemysłu i 7,3-proc. wzrostem sprzedaży detalicznej w relacji rok do roku. Również zaprezentowane przez Narodowy Bank Polski dane o płatnościach za eksport w lipcu pokazują, że gospodarka polska dno recesji wydaje się mieć za sobą. Potwierdzeniem takiego scenariusza jest chyba dość wysoka dynamika nowych inwestycji, szczególnie w sektorze przetwórstwa przemysłowego.

Jednak trudno mówić o tym, że nad polską gospodarką rozwiały się chmury. Zagrożona wciąż jest dynamika wzrostu prawie każdego ze składników produktu krajowego brutto. Począwszy od konsumpcji krajowej, która stanowi najistotniejszy komponent PKB, a skończywszy na eksporcie, którego wynikami w ostatnich miesiącach NBP zaskakuje rynek.

Właśnie konsumpcja może być czynnikiem, który najbardziej ucierpi w najbliższych miesiącach. Choć dane o sprzedaży detalicznej w lipcu wyglądają bardzo dobrze, to jej wzrost, podobnie jak w poprzednich miesiącach, jest silnie związany ze spadającą inflacją, która doprowadziła do wzrostu realnych dochodów ludności. Proces ten wraz z umiarkowanym wzrostem inflacji w drugiej połowie roku ulegnie osłabieniu. Dodatkowo do zakupów zniechęci zapewne konsumentów pogarszająca się sytuacja na rynku pracy. Jednak będziemy mieli do czynienia raczej ze spowolnieniem tempa wzrostu konsumpcji indywidualnej niż z jej załamaniem.

Kolejnym zagrożonym czynnikiem jest wzrost eksportu, który jest wynikiem przeorientowania polskich przedsiębiorstw na rynki zagraniczne po gwałtownym spadku popytu wewnętrznego w ostatnich miesiącach. Zagrożeniem dla eksportu jest obniżenie prognoz wzrostu gospodarczego w strefie euro. Szczególnie silnie obniżone zostały prognozy rozwoju dla Niemiec, które są głównym partnerem handlowym Polski. Ich tempo wzrostu w 2003 r., które jeszcze dwa miesiące temu szacowane było na 3,0 proc., obecnie jest szacowane na 1,7 proc. Na szczęście od pewnego czasu, w danych o handlu zagranicznym coraz większy udział mają takie kraje jak Rosja i Ukraina. Dodatkowo, spadek tempa wzrostu gospodarczego Niemiec może zostać zneutralizowany przez letnią powódź w Niemczech i Czechach, co wpłynie zapewne na wzrost zakupów w Polsce.

Jedynym elementem PKB, którego dynamika nie wydaje się zbytnio zagrożona w najbliższych kwartałach, jest popyt inwestycyjny. Już dziś widać, że silna redukcja stóp procentowych, jaka nastąpiła na przestrzeni ostatniego półtora roku, w połączeniu z oczekiwaniami kolejnych redukcji i silną ekspansją fiskalną, przyczyniła się do dynamicznego wzrostu nowych inwestycji. Tym samym wydaje się, że choć IV kwartał tego roku nie przyniesie jeszcze danych przełomowych, to już kolejne kwartały 2003 r. powinny być w odczuwalny sposób lepsze.

Źródło: Puls Biznesu