Czy produkcja zdrowej żywności w Polsce ma szansę rozwoju?

Polscy rolnicy dosyć chętnie przestawiają swe gospodarstwa na produkcję ekologicznej żywności. Problem jednak w tym, że nie ma w naszym kraju instytucji, które wydawałyby odpowiednie certyfikaty umożliwiające jej eksport do Unii Europejskiej.

Jak przyznaje Mirosław Barczak ze stowarzyszenia producentów żywności metodami ekologicznymi – Ekoland, rynek żywności ekologicznej w UE miał bardzo dużą dynamikę rozwoju pod koniec lat 90. Obecnie, głównie na skutek afer związanych ze zdrową żywnością w Niemczech, to tempo nieco osłabło. Jednak na pytanie, czy rolnictwo ekologiczne ma w Polsce przyszłość, Barczak odpowiada, że na pewno nie ma jej rolnictwo chemiczne. Statystyki pokazują ciągły wzrost liczby gospodarstw, które w Polsce zajmują się produkcją ekologiczną. Krzysztof Brzezicki, który jest prezesem zarządu firmy Agrobiotest, potwierdza, że ilość ekologicznych gospodarstw w Polsce zwiększa się z każdym rokiem o ok. 20 proc.

Problem polskich producentów i rolników polega jednak na tym, że do tej pory nie powstały w Polsce instytucje mogące przyznawać ekologiczne atesty, które byłyby akceptowane w UE. Najbliższy w otrzymaniu państwowej akredytacji, umożliwiającej kontrolę ekologicznych gospodarstw i produktów zgodnie z unijnymi normami jest właśnie Agrobiotest. Teraz jeśli rolnik lub grupa producencka wytwarzająca ekologiczną żywność chcieliby eksportować swoje towary do UE, to muszą korzystać z usług firm unijnych. Efektem tego jest oczywiście wzrost kosztów i zmniejszenie opłacalności eksportu.

Nie można się bać

W produkcję zdrowej żywności w Polsce zaangażowały się również spółki z częściowym kapitałem zagranicznym. Przykładem jest firma Synbio z Lublina, która zrzesza kilkuset rolników wytwarzających ekologiczną żywność. Kiedy spółka weszła na polski rynek, prowadziła szkolenia z zakresu produkcji zdrowej żywności dla kilku tysięcy rolników. Na współpracę zdecydowało się ostatecznie około 300 gospodarstw. Synbio zajmuje się zarówno produkcją, jak i dystrybucją ekologicznej żywności. Prawie cała jej produkcja to eksport do UE. Ale żeby wyeksportować swoje produkty jako ekologiczne, firma musi korzystać z niemieckich firm kontrolnych, które przydzielają certyfikaty. Jak przyznaje szef firmy Synbio, Daniel Janik, produkcja ekologiczna jest dla tych, którzy nie boją się wyzwań. Dodaje również, że największym problemem dla rolnika są 2 pierwsze lata produkcji – do momentu przestawienia swojego gospodarstwa i otrzymania certyfikatu. W tym okresie musi on produkować według standardów ekologicznych, natomiast swoje płody, nie mające jeszcze ekologicznego zaświadczenia, sprzedać może jedynie po cenach rynkowych. Nakład pracy przy produkcji ekologicznej jest dużo większy niż przy zwykłej. Nie można dopuścić, aby rozprzestrzeniły się szkodniki. Jeśli nie zauważy się ich i nie usunie od razu, można zapomnieć o zbiorach, gdyż w gospodarstwach ekologicznych nie wolno korzystać z najbardziej znanych form walki z nimi, czyli oprysków. W gospodarstwach ekologicznych dużo większy procent prac wykonuje się ręcznie. Jeśli dodatkowo płody są sprzedawane zachodnim koncernom, które produkują np. żywność dla dzieci, to trzeba liczyć się z kolejnymi, bardzo rygorystycznymi kontrolami.

Potrzeba informacji

Nie bez znaczenia dla rozwoju danego regionu, a przy okazji rolnictwa, które jest z nim związane, jest promocja i wszelkie zabiegi marketingowe. Przykładem może być tu starostwo powiatu kaliskiego, które wraz z fundacją Kaliski Inkubator Przedsiębiorczości zorganizowało w zeszłym roku cykl szkoleń dla rolników, które prowadzili francuscy i włoscy specjaliści. Było to wspólne przedsięwzięcie powiatu i włoskiej prowincji Piza. Kontakty z Włochami zostały też wykorzystane do późniejszej promocji regionu Kalisza w Polsce i za granicą. Powiat, przy pomocy Włochów, opracował własną strategię marketingową. Trzeba przyznać, że Toskania to region, od którego można się uczyć. Jest on powszechnie znany na świecie nie tylko dzięki swojej historii i niezwykłemu nagromadzeniu zabytków, ale również z powodu dobrego wina czy innych regionalnych produktów spożywczych. Nie jest jednak tak, że przy wypromowaniu Toskanii liczą się jedynie odwiedzający ją turyści, którzy później dzielą się pozytywnymi wrażeniami z kolejnymi ludźmi. Prawie w każdym regionie we Włoszech działa placówka, która zajmuje się jego promocją. Toskańskim rolnikom pomaga dodatkowo to, że duża liczba wytwarzanych tam produktów posiada oznaczenia pochodzenia i specyfiki produkcji. Najlepszym przykładem jest toskańskie wino Chianti.

Problem z wycieczką do Polski

Promocja sprzyja powstawaniu nierolniczych miejsc pracy, co stanowi klucz do zlikwidowania problemu rolnictwa w długim okresie. Rozwija się agroturystyka, a wraz z nią napływa kapitał. Informacja jest też niezbędna, gdyż zachodni turyści wśród mankamentów związanych z zaplanowaniem wycieczki do Polski najczęściej wymieniają brak rzetelnych wiadomości o miejscach noclegowych, cenach, standardzie oraz atrakcjach, na jakie liczyć mogą na miejscu.

Źródło: Rzeczpospolita