Interesy towarzyszy, interesy państwa…

To, co się dzieje w Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa, skupia jak w soczewce jedno z największych schorzeń III Rzeczypospolitej. Polega ono na upartyjnieniu państwa, traktowania go jako łupu przez zwycięzców politycznej rywalizacji. Interes kliki partyjnej staje się priorytetem rządzącej ekipy, a Polska upodabnia się do „bananowej republiki”.

Unijny program SAPARD stwarza omżliwość dużej pomocy finansowej dla polskiej wsi. A szef AMiRR Aleksander Bentkowski (PSL) ryzykuje jej utratę dla zapewnienia stanowisk towarzyszom. Sposób zarządzania przez niego Agencją obrazuje podporządkowanie instytucji państwowej klikowo-partyjnym interesom. Agencję rozbuodwuje się, a więc wzrastają koszty i maleje jej efektywność. Tworzone są specjalne stanowiska, aby zapewnić posady partyjnym aparatczykom. Fachowcy ustępują miejsca urzędnikom bez kwalifikacji. Przy takiej metodzie kooptacji eksponowane stanowisko zająć może człowiek zdjęty wcześniej z urzędu za oszustwo.

W tym przypadku sprawa jest jeszcze groźniejsza. O fundusze SAPARD występować mogą urzędnicy, którzy (ciężką pracą) uzyskali akredytację UE. Teraz zastępowani są przez tych, którzy jej nie mają. W najlepszym przypadku niesłychanie utrudni i spowolni to uzyskiwanie funduszów unijnych. Najprawdopodobniej jednak radykalnie zmniejszy ich sumę, a może nawet w ogóle odciąć od nich polską wieś. Ale partyjni kolesie będą mieli się dobrze.


Niewykluczone, że za czas jakiś usłyszymy od Bentkowskiego, iż jego konflikt z Unią to skutek zdecydowanego bronienia przez niego interesów wsi polskiej.

Źródło: Rzeczpospolita